Gazeta Wyborcza, June 20, 2008

From The Elvis Costello Wiki
Jump to: navigation, search
- Bibliography -
1975767778798081
8283848586878889
9091929394959697
9899000102030405
0607080910111213
14151617 18 19 20 21


Gazeta Wyborcza

Poland publications

European publications

-

Elvis na Malcie


translate
   Robert Sankowski

Gram koncerty w przerwach od wychowywania dzieci. Moja żona Diana Krall urodziła niedawno bliźnięta. Chłopcy mają teraz 17 miesięcy - mówi "Gazecie" Elvis Costello, który będzie gwiazdą finałowego dnia poznańskiego Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego

Brytyjski muzyk Elvis Costello to tytan pracy i jeden z najbardziej niespokojnych duchów współczesnego rocka.

Naprawdę nazywa się Declan Patrick MacManus. Urodził się w Londynie w 1954 r., pochodzi z muzycznej rodziny — ojciec ma za sobą karierę wokalną, pisał też muzykę do filmów. Elvis (imię to efekt sugestii menedżera, Costello to panieńskie nazwisko matki wokalisty) zadebiutował w show-biznesie właśnie za jego sprawą — w 1973 r. zaśpiewał w jednej z przygotowywanych przez ojca reklamówek. Związał się ze sceną pubrockową, gdy eksplodował punk rock. Krytycy szybko docenili jego muzyczną erudycję i umiejętność pisania inteligentnych i dowcipnych tekstów, obwołując go jednym z ciekawszych twórców gatunku.

Choć jego surowa muzyka faktycznie pasowała do punka i nowej fali, sam nigdy nie utożsamiał się z tymi nurtami. W kolejnych latach też unikał jednoznacznych szufladek.

Jego pierwszym wielkim przebojem była piosenka "Alison" z 1977 r. Solo oraz razem z utworzonym przez siebie zespołem The Attractions w latach 80. nagrywał albumy rockowe, soulowe, popowe, nawet inspirowane muzyką country.

Dał się poznać jako zagorzały krytyk Margaret Thatcher — jego najsłynniejsza kompozycja z tego okresu to mówiące o wojnie na Falklandach "Shipbuilding". W kolejnych latach jeszcze śmielej odchodził od typowo rockowej estetyki.

W 1993 r. ukazał się znakomicie przyjęty przez krytykę album The Juliette Letters nagrany przez Elvisa wspólnie z klasycznymi muzykami z Brodsky Quartet. Costello komponował muzykę baletową i operową dla poważnych scen w Wielkiej Brytanii, Danii i we Włoszech, nagrywał też z jazzowym gitarzystą Billem Fisellem, trębaczem Chetem Bakerem, gitarzystą z pogranicza country i rocka T-Bone Burnettem, produkował nagrania The Pogues, z równą swobodą odnajdywał się na scenie podczas wspólnych występów z Beastie Boys, jak i z legendą muzyki pop Burtem Bacharachem.

Jego najsłynniejsza artystyczna spółka to jednak trwająca wiele lat współpraca z Paulem McCartneyem, z którym w 1989 r. napisał m.in. przebój "My Brave Face" na płytę eks-Beatlesa Flowers In The Dirt i swój największy jak dotąd amerykański hit "Veronica". Jakiś dziennikarz nazwał go swego czasu "chodzącą encyklopedią popu".

Coś w tym jest — muzyka splata się nawet z jego życiem osobistym. Bo żona to przecież słynna jazzowa wokalistka Diana Krall. I z nią łączy go spółka kompozytorska. Ich wspólnym dziełem są piosenki z płyty Krall "The Girl In Another Room".

Na Międzynarodowy Festiwal Teatralny "Malta" przyjeżdża z rockowym zespołem The Imposters.


-

Gazeta Wyborcza, June 20, 2008


Robert Sankowski profiles EC and interviews him ahead of the Malta Festival, Saturday, June 28, 2008, Poznań, Poland.




Rozmowa z Elvisem Costello


translate
   Robert Sankowski

Robert Sankowski: Tego lata równolegle z koncertami The Imposters występujesz z orkiestrą symfoniczną. A w Poznaniu?

Elvis Costello: Na scenie nie będzie zbyt wielu skrzypiec. The Imposters to czysto rockandrollowe przedsięwzięcie. W tym składzie są muzycy, którzy grali ze mną jeszcze w latach 80. w grupie The Attractions.

Czy także muzycznie wasze koncerty to powrót do tamtej dekady?

- Nie dobieramy piosenek na koncerty według klucza chronologicznego. Sięgniemy po starsze rzeczy, ale zagramy też sporo materiału z nowej płyty. To rockowy materiał i taki też będzie ten koncert — trochę mocniejszych kawałków, parę ballad... Gram od 35 lat, więc jest z czego wybierać.

Malta to nie jest muzyczna impreza, tylko festiwal sztuki. A ty nie jesteś typowym rockmanem. Czy taki festiwal bardziej ci odpowiada?

- Nie po raz pierwszy będę grał na takiej nierockowej imprezie. Dość często występuję np. na imprezach stricte jazzowych lub folkowych, na festiwalach w Wiedniu i Stambule. Lubię takie miejsca. I sytuacje, w których spotykają się różne gatunki muzyki.

A festiwale rockowe? W twoich tegorocznych planach — poza trasą z The Police — nie ma żadnej rockowej imprezy. Dystansujesz się od współczesnego rocka?

- W poprzednich latach grałem sporo na festiwalach rockowych. Kiedy jednak przez kilka miesięcy grasz przed jakąś wielką gwiazdą — tak jak teraz my przed The Police — wolę zagrać dla innej publiczności. Stąd właśnie moje występy z orkiestrą symfoniczną w Glasgow i Liverpoolu czy właśnie w Poznaniu. Nie oznacza to jednak, że nie podoba mi się współczesna scena rockowa.

Nagrywałeś z tak różnymi artystami jak Bill Frisell czy Brodski Quartet. Czym jeszcze możesz zaskoczyć swoją publiczność?

- Może nagram album z polkami? Idę o zakład, że to byłby wielki przebój. Albo nie, czekaj, polka wbrew pozorom nie jest polskim tańcem. To może płyta z mazurkami? Ale poważnie: nigdy nie zastanawiam się nad tym, co będę robił za chwilę. Nie potrafię sobie nawet tego wyobrazić. Te projekty, które wymieniłeś, były niezwykłymi i ekscytującymi doświadczeniami artystycznymi. Przenigdy nie marzyłem o tym, że mógłbym współpracować z takimi artystami. Aż do momentu, w którym nieoczekiwanie nadarzyła się ku temu okazja. To chyba zdrowe podejście do własnej twórczości. Zamiast myśleć o tym, co chciałoby się robić, po prostu koncentrować swoją energię na korzystaniu z nadarzających się okazji i czerpać z nich radość.

Lepiej ostrożnie z tymi deklaracjami na temat mazurków — ktoś potraktuje to poważnie i będziesz w kropce.

- Ale może właśnie dzięki temu naprawdę nagram taki album — news pójdzie w świat, ludzie zaczną dopytywać się w sklepach o płytę Elvisa Costello z mazurkami i wtedy faktycznie nie pozostanie mi nic innego, jak dać im to, czego oczekują.

W latach 80. słynąłeś z wyrazistych społecznie czy politycznie piosenek w rodzaju "Pills And Soap". Czy dziś niepewne czasy znów prowokują do pisania zaangażowanych utworów?

- Wciąż takie utwory piszę. Np. "Scarlet Tide" to utwór o kobiecie, która straciła męża na wojnie, a w "Bedlam" śpiewam o tym, jak fałszywy obraz konfliktów zbrojnych serwują nam dziś media. To jest nasz świat i trudno o tym nie śpiewać.

-



Back to top

External links